Przyszła fotka od Kasi Dmyterko z naszego święta letniego – oczywiście nie omieszkałam pomylić Kasi z jej Mamą:) Parę wpisów temu publikowałam wiersz Krystyny Dmyterko, teraz fotka Jej Córki.
Tuwimowa inspiracja Furjacka
Czerwiec 25, 2008 @ 9:03 pm (ciało, Nasza Twórczość)
Agnieszka Weseli/Furja też pisze wiersze. uwaga…! Niektóre są na dzień Dziewczynki, np jak ten poniżej
TŁOKOMOTYWA
sterczy z frustracji tłokomotywa
ciężka ogromna coś z niej wypływa
pręży się strasznie aż po koniuszek
bo czuje wielki pociąg do Dziewuszek
a w nim wagonów jest ze 40
mieszczą co w głowie się nie mieści
tu augustynki są klandestynki
brudne brunetki świnki blondynki
cacy czyścioszki gapcie i śpioszki
małe lolitki i duże lole
i wybór taki że ja pierdolę
jadą pacynki takie wesołe
jakby na zawsze skończyły szkołę
są tam prymuski oraz świruski
dobre córeczki lalki naguski
są przyszłe matki przyszłe denatki
są hurtowniczki i literatki
i wiozą swoje małe sekrety
(dla nich zajęte są toalety)
(…)
w każdym przedziale jakieś stworzonko
uprawia cicho swoje zboczonko
mała anusia wciąż się obnaża
ala i kotka bawią się w lekarza
aguś jest chłopcem choć bez kutaska
i żal tej małej bo niezła laska
lepiej nie szukać, gdzie hela z halą
na pewno w kącie znów się migdalą
(…)
stale wsiadają nowe panienki
na różnych stacjach panieńskiej męki
ściskają w rękach pęki bananów
na pożegnanie od starszych panów
z oczu im patrzą jakieś kobiety
kiedy konduktor sprawdza minety
Nirrti od Kasi
Czerwiec 23, 2008 @ 2:48 pm (Kobieca duchowość, Kobiecy rozwój, Nasza Twórczość, Uncategorized)
Kasia Bratkowska, jedna z kręgu Matek Klanowych, przesyła dla nas wszystkich materiały o hinduskiej bogini ciemności, Nirrti. Fotka, którą wstawiam, to fotos z filmu.
W L’arbre aux racines de mensonge Charles Malamoud pisze:
Słowo weda oznacza „wiedzieć”. Jest to dyskurs prawdy par excellence: dla tradycji indyjskiej, która uznaje słowo wedyjskie za autorytet i narzędzie prawomocnego poznania, takie samo jak percepcja (trzeba jednak zauważyć, że według indyjskiej teorii poznania możemy pomylić się, interpretując informację wysyłaną przez nasze zmysły do świadomości, np. kiedy pamięć nakłada na nią swoje wrażenia, natomiast prawda Wed nie może ulec jakiemukolwiek zafałszowaniu, przekręceniu: „kiedy słowo dotknięte zostało przez strofę [tzn. przyjęło formę strofy poezji wedyjskiej] – staje się prawdziwe”, jak mówi Ajtareja-Aranjaka II 3.6 Wedy)[1].
Satja — ‘prawda’, to także to, co boskie, harmonia kosmiczna, to, co jest, ład‚ porządek, kosmiczna odpowiedniość między słowem a rzeczą. Zarówno satja — ‘prawda’, jak i anrta — ‘fałsz, kłamstwo, nieprawda’ stanowią przede wszystkim uniwersum słów.
[...] Wypowiadać fałsz, to wymawiać w błędny sposób, w nieodpowiednim momencie, ze złym akcentem, słowa liturgii, które same w sobie są prawdziwe, są samą prawdą, gdyż stanowią fragment Wed, a Wedy same w sobie są tylko rozwinięciem trzech sylab mistycznych, zawierających całe słowo prawdziwe. Mówić kłamstwo to także [...] według niektórych komentarzy, używać języka innego niż sanskryt, czyli „język boski”[2].
W gruncie rzeczy znacznie lepszym określeniem od naszego „kłamstwa” byłby więc w po prostu „fałsz”, ewentualnie „dysonans”, a zatem „skłamanie” rozumiane przede wszystkim muzycznie, nie zaś moralistycznie. Zafałszowanie byłoby również czymś w rodzaju przekręcenia zaklęcia, które, co za tym idzie, przestaje być skuteczne. Zwłaszcza że punktem wyjścia opisu Malamouda jest rytuał inicjacyjny, a zatem „skuteczność” słowa, jak i ścisłe przestrzeganie reguł jest sprawą kluczową. Równie ważny jest fakt, że relacja między satja a anrta jest niesymetryczna.
Zauważmy najpierw pewną dysymetrię: anrta, „kłamstwo, nieprawda” jest słowem negatywnym [...]; an-rta, to nie-rta. Co do rta, której negacja albo nieobecność tworzy „kłamstwo (fałsz)”, nie jest ona sama w sobie “prawdą”, ale „właściwym ułożeniem”, „właściwym uporządkowaniem” . [...] rta jest więc [układem, ułożeniem, kompozycją] porządkiem przestrzennym i przede wszystkim czasowym, który tworzy kosmos. [...] Etymologicznie anrta jest więc „kłamstwem” ["fałszem”] jako symptom nieładu, zagrożenie chaosem. [...] Wypowiadanie tego, co jest anrta (niedokładne, nieodpowiednie wymawianie słów, czy właśnie kłamanie) jest zwiększaniem szans chaosu, lub aktualizowaniem jego możliwości[3].
W dziurach, bruzdach, szczelinach i rozpadlinach ziemnych mieszka bogini Nirrti — mitologiczna figura anrty (Nirrti, jak pisze Malamoud, nazywa to, co stanowi przeszkodę dla trwania harmonii kosmicznej). Ziejąca dziura to „straszliwe usta Nirrti” domagające się ofiary, czyli kłamstw, które ludzie w odpowiednich rytuałach zagrzebują w ziemi. Najciekawsze jednak wydaje się rozpoznanie dotyczące źródła „kłamstwa” zawsze potencjalnie obecnego, utajonego „chaosu”.
Scharakteryzowany tak przez kombinację świadomości pożądania, skłonność do bycia nie w pełni osadzonym w obecnej rzeczywistości, uwiązany do pamięci i wyobrażeń o przyszłości, człowiek używa słów odpowiadających światu i nieświatu, temu, co jest i temu, czego pragnie. To prowadzi go do mówienia nieprawdy lub kłamstw. [...] [Jednak, dzięki odpowiednim] rytuałom człowiek zagrzebuje w ziemi kłamstwa, które wychodzą z jego ust, te zaś następnie łączą się z boginią Nirrti, mieszkającą w dziurach: ziemia jest więc wypełniona kłamstwami, przeniknięta na wskroś anrta, którą ludzie wprowadzają tam dzień za dniem[4].
I wreszcie kluczowa metafora: drzewo o korzeniach kłamstwa. Pouczenie o tym, dlaczego kłamać nie należy. Opis najciekawszej i najbardziej nam obcej relacji.
Kwiat i owoc słowa — oto prawda. Człowiek staje w glorii i chwale, kiedy mówi prawdę, która jest kwiatem i owocem słowa. Jak drzewo, którego korzenie wystają ponad ziemię, wysycha i obumiera, tak człowiek, który kłamie, odsłania swoje korzenie, wysycha i obumiera. Oto dlaczego nie należy kłamać[5].
Nie należy więc kłamać, gdyż kłamiąc, obnażamy się, odsłaniamy swoją najbardziej intymna prawdę. Taka jest aletheia wedyjska[6].
A jednocześnie kłamstwo staje się korzeniami prawdy:
[...] wspólna idea [powyższych metafor] jest jasna: istnieje prawda kłamstwa. Nasze kłamstwo nas tworzy. Kłamliwe słowa, do których wypowiedzenia popycha nas nasze pożądanie, ale które zatrzymaliśmy, odżywiają i strukturują słowa prawdy, którym pozwalamy wydostać się na światło dzienne [...]. Kiedy pozwała się mu przemówić, kłamstwo jest tylko kłamstwem. Ale kiedy przeciwstawi mu się zaporę w postaci zakazu, kiedy powstrzyma się je od przelania się w słowa i zatrucia ich [...], kłamstwo jest rezerwą, która w ukryciu czerpie swoją zapładniającą [twórczą] siłę z tego, że nie została zweryfikowana jako odpowiadająca rzeczy czy zrozumiała[7].
Krótko mówiąc, mamy do czynienia z dwoma porządkami: boskim i ludzkim, jeden określa to, co jest, stanowi o kosmicznej harmonii, porządku i prawdzie, drugi odnosi się do transgresyjnej natury człowieka, do jego pragnienia i pożądania, grożącego chaosem. Słowa odwzorowujące porządek boski są prawdą, to zaś, co niszczy ów porządek — kłamstwem. A jednak słowo prawdziwe żywi się słowem kłamliwym, kosmos żywi się chaosem. Jak stwierdza Malamoud: choć mała satja jest przeciwieństwem anrty, to duża satja ją otacza, zagrzebuje, zawiera w sobie.
ps.
To wszytsko mozna odnieśc do relacji ciemności i światła;-) chaos w swiecie ciemnosci jest potezna sila, ktora zywi sie prawdziwe swiatlo, zawierajace w sobie i ciemnosc i chaos. To co podskrone, ciemne zostaje w etn sposob zitnegrowane. Bez bogini Nirrti – ciemnosci w rozp[adlinach ziemi - nie ma prawdy rytuału. Nie jest to dla nas tu jakis może bliski wzorzec, ale jest to z pewnościa inna niz nasza tradycy6jna opozycyjna, antagonistyczna, relacja miedzy swiatłem a ciemnością, między porządkiem a chaosem...
[1] C. Malamoud, L’arbre aux racines de mensonge, “L’innactuel. Psychoanalise et culture” 1996, nr 6, s. 70. (fragmenty w moim tłumaczeniu – K.B.)
[2] Ibidem, s. 73.
[3] Ibidem, s. 75.
[4] Ibidem, s. 77.
[5] Bhagavatapurana, VII, 19, 39 sq., cyt. za: C. Malamoud, op.cit., s. 78.
[6] Ibidem.
[7] Ibidem.
Bajka o trzech piórkach
Czerwiec 23, 2008 @ 12:12 pm (Nasza Twórczość, Święto Kupały)
Oto wiersz Krystyny Dmyterko z czasów, gdy miała tyle lat, co niektóre z nas (czyli 30), i przekazała nam go po święcie Kupały, co stanowiło wzruszający przekaz tradycji kobiecej, za co jesteśmy bardzo wdzięczne!!!
Bajka o trzech piórkach
Dawno, dawno temu posłał król w świat trzy piórka
Pierwsze piórko znalazło odwagę,
Drugie piórko odszukało mądrość,
Trzecie piórko po świecie się snuło
tam i siam, tędy i owędy, wirowało tęsknie
ni to blisko, ni daleko, ni to nisko, ni wysoko,
tęsknie wirowało, i nigdy nie spadało
pokochało to błąkanie
pokochało falowanie
z tęsknotą za pan brat
Dużo czasu upłynęło, może sto lat
a może ze dwieście
gdy razu jednego, ni stąd ni zowąd
fruwając tu i tam
trzecie piórko niespodzianie
zapodziało swe błąkanie
w grzywie siwka niebieskiego
błękitem świtu zaczarowanego
Cóż znalazło? Tajemnicę
czy on jest prawdziwy? Czy może go nie ma?
A może swoją prawdę pokazuje tylko dzieciom?
Popatrzę na niego
oczami dziecka
uśmiechnę się do niego
sercem dziecka
obejmę go ramionami
kobiety
Dziewczynka mal.
Czerwiec 7, 2008 @ 1:50 pm (Kobiecy rozwój, Nasza Twórczość, Uncategorized)
Napisałam kiedyś wiersz o dziewczynce. Nazywa się po prostu:
pojawiła się wyśniła miałam ją tuż przed sobą
była,
umykając przed moim spojrzeniem
trochę zapuszczona, wystraszona lecz szczęśliwa, nieufnie patrzyłyśmy na siebie.
Dziewczynka. Moja własna dziewczynka, ja kilka lat temu, ja sprzed przysypanych
niczym warstwą śniegu papierosami narkotykami zapisanymi kartkami papieru
wielu lat
Janerka darł się na całe gardło „kupię ci, co zechcesz”, niczego nie chciała
poszukiwała spojrzenia, mojego wzroku zmierzającego w każdym innym kierunku
oplotłam się na tekście piosenki niczym bluszcz zawisłam pomiędzy jedną a drugą
ona czekała
szukała spojrzenia, które rozmyło się pod szklistą warstwą wspomnień w międzyczasie zaczęłam mieć wspomnienia ona jeszcze chyba nie wie, co to jest
taka precyzyjnie dookreślona w sobie, taka niejasna i odległa dla mnie
brakowało wspólnego miejsca wspólnego czasu wspólnej wyobraźni
myślałyśmy o przeszłości
ona ze swojego zapuszczenia samotności
ja rozwijając liście wypuszczając pędy zasnuwając przestrzeń
nie śmiałyśmy, ale śmiałyśmy się razem. Nie było wspólnego miejsca, ale znalazłyśmy odległość
wspólny, dość w sumie odległy dystans względem zdarzeń
czuwałyśmy cicho
ona jeszcze nie znała poezji, nie wiedziała, że „przestrzeń między nami dzieliła się nieskończenie”
szukała przejścia
będziemy się tak dalej śmiać
oglądając przydrożne traumy mało znaczące wątki śmieszne rozdrażnienia
będziemy słuchać
może kiedyś nauczymy się nawet rozmawiać
na razie sprawdzamy, jak działa przytulanie
na razie półmrok




