Tańczące Dakinie

Przyszła fotka od Kasi Dmyterko z naszego święta letniego – oczywiście nie omieszkałam pomylić Kasi z jej Mamą:) Parę wpisów temu publikowałam wiersz Krystyny Dmyterko, teraz fotka Jej Córki.

Tuwimowa inspiracja Furjacka

Agnieszka Weseli/Furja też pisze wiersze. uwaga…! Niektóre są na dzień Dziewczynki, np jak ten poniżej

TŁOKOMOTYWA

sterczy z frustracji tłokomotywa

ciężka ogromna coś z niej wypływa

pręży się strasznie aż po koniuszek

bo czuje wielki pociąg do Dziewuszek

a w nim wagonów jest ze 40

mieszczą co w głowie się nie mieści

tu augustynki są klandestynki

brudne brunetki świnki blondynki

cacy czyścioszki gapcie i śpioszki

małe lolitki i duże lole

i wybór taki że ja pierdolę

jadą pacynki takie wesołe

jakby na zawsze skończyły szkołę

są tam prymuski oraz świruski

dobre córeczki lalki naguski

są przyszłe matki przyszłe denatki

są hurtowniczki i literatki

i wiozą swoje małe sekrety

(dla nich zajęte są toalety)

(…)

w każdym przedziale jakieś stworzonko

uprawia cicho swoje zboczonko

mała anusia wciąż się obnaża

ala i kotka bawią się w lekarza

aguś jest chłopcem choć bez kutaska

i żal tej małej bo niezła laska

lepiej nie szukać, gdzie hela z halą

na pewno w kącie znów się migdalą

(…)

stale wsiadają nowe panienki

na różnych stacjach panieńskiej męki

ściskają w rękach pęki bananów

na pożegnanie od starszych panów

z oczu im patrzą jakieś kobiety

kiedy konduktor sprawdza minety

Nirrti od Kasi

Kasia Bratkowska, jedna z kręgu Matek Klanowych, przesyła dla nas wszystkich materiały o hinduskiej bogini ciemności, Nirrti. Fotka, którą wstawiam, to fotos z filmu.

W L’arbre aux racines de mensonge Charles Malamoud pisze:

Słowo weda oznacza „wiedzieć”. Jest to dyskurs prawdy par excel­lence: dla tradycji indyjskiej, która uznaje słowo wedyjskie za auto­rytet i narzędzie prawomocnego poznania, takie samo jak percepcja (trzeba jednak zauważyć, że według indyjskiej teorii poznania możemy pomylić się, interpretując informację wysyłaną przez nasze zmysły do świadomości, np. kiedy pamięć nakłada na nią swoje wrażenia, natomiast prawda Wed nie może ulec jakiemu­kolwiek zafałszowaniu, przekręceniu: „kiedy słowo dotknięte zo­stało przez strofę [tzn. przyjęło formę strofy poezji wedyjskiej] – staje się prawdziwe”, jak mówi Ajtareja-Aranjaka II 3.6 Wedy)[1].

Satja‘prawda’, to także to, co boskie, harmonia kosmiczna, to, co jest, ład‚ porządek, kosmiczna odpowiedniość między słowem a rzeczą. Zarówno satja — ‘prawda’, jak i anrta — ‘fałsz, kłamstwo, nieprawda’ stanowią przede wszystkim uniwersum słów.

[...] Wypowiadać fałsz, to wymawiać w błędny sposób, w nieodpowiednim momencie, ze złym akcentem, słowa liturgii, które same w sobie są prawdziwe, są samą prawdą, gdyż stanowią fragment Wed, a Wedy same w sobie są tylko rozwinięciem trzech sylab mistycznych, zawierających całe słowo prawdziwe. Mówić kłamstwo to także [...] według niektórych komentarzy, używać języka in­nego niż sanskryt, czyli „język boski”[2].

W gruncie rzeczy znacznie lepszym określeniem od naszego „kłam­stwa” byłby więc w po prostu „fałsz”, ewentualnie „dysonans”, a zatem „skłamanie” rozumiane przede wszystkim muzycznie, nie zaś mora­listycznie. Zafałszowanie byłoby również czymś w rodzaju przekręce­nia zaklęcia, które, co za tym idzie, przestaje być skuteczne. Zwłasz­cza że punktem wyjścia opisu Malamouda jest rytuał inicjacyjny, a zatem „skuteczność” słowa, jak i ścisłe przestrzeganie reguł jest sprawą kluczową. Równie ważny jest fakt, że relacja między satja a anrta jest niesymetryczna.

Zauważmy najpierw pewną dysymetrię: anrta, „kłamstwo, nie­prawda” jest słowem negatywnym [...]; an-rta, to nie-rta. Co do rta, której negacja albo nieobecność tworzy „kłamstwo (fałsz)”, nie jest ona sama w sobie “prawdą”, ale „właściwym ułożeniem”, „właściwym uporządkowaniem” . [...] rta jest więc [układem, ułożeniem, kompozycją] porządkiem przestrzennym i przede wszystkim czasowym, który tworzy kosmos. [...] Etymologicznie anrta jest więc „kłamstwem” ["fałszem”] jako symptom nieładu, zagro­żenie chaosem. [...] Wypowiadanie tego, co jest anrta (niedokładne, nieodpowiednie wymawianie słów, czy właśnie kłamanie) jest zwiększaniem szans chaosu, lub aktualizowaniem jego możliwości[3].

W dziurach, bruzdach, szczelinach i rozpadlinach ziemnych mieszka bogini Nirrti — mitologiczna figura anrty (Nirrti, jak pisze Malamoud, nazywa to, co stanowi przeszkodę dla trwania harmonii kosmicznej). Ziejąca dziura to „straszliwe usta Nirrti” domagające się ofiary, czyli kłamstw, które ludzie w odpowiednich rytuałach za­grzebują w ziemi. Najciekawsze jednak wydaje się rozpoznanie do­tyczące źródła „kłamstwa” zawsze potencjalnie obecnego, utajonego „chaosu”.

Scharakteryzowany tak przez kombinację świadomości pożąda­nia, skłonność do bycia nie w pełni osadzonym w obecnej rzeczywistości, uwiązany do pamięci i wyobrażeń o przyszłości, człowiek używa słów odpowiadających światu i nieświatu, temu, co jest i temu, czego pragnie. To prowadzi go do mówienia nieprawdy lub kłamstw. [...] [Jednak, dzięki odpowiednim] rytuałom człowiek zagrzebuje w ziemi kłamstwa, które wychodzą z jego ust, te zaś na­stępnie łączą się z boginią Nirrti, mieszkającą w dziurach: ziemia jest więc wypełniona kłamstwami, przeniknięta na wskroś anrta, którą ludzie wprowadzają tam dzień za dniem[4].

I wreszcie kluczowa metafora: drzewo o korzeniach kłamstwa. Pouczenie o tym, dlaczego kłamać nie należy. Opis najciekawszej i naj­bardziej nam obcej relacji.

Kwiat i owoc słowa — oto prawda. Człowiek staje w glorii i chwale, kiedy mówi prawdę, która jest kwiatem i owocem słowa. Jak drze­wo, którego korzenie wystają ponad ziemię, wysycha i obumiera, tak człowiek, który kłamie, odsłania swoje korzenie, wysycha i obumiera. Oto dlaczego nie należy kłamać[5].

Nie należy więc kłamać, gdyż kłamiąc, obnażamy się, odsłaniamy swoją najbardziej intymna prawdę. Taka jest aletheia wedyjska[6].

A jednocześnie kłamstwo staje się korzeniami prawdy:

[...] wspólna idea [powyższych metafor] jest jasna: istnieje prawda kłamstwa. Nasze kłamstwo nas tworzy. Kłamliwe słowa, do których wypowiedzenia popycha nas nasze pożądanie, ale które zatrzy­maliśmy, odżywiają i strukturują słowa prawdy, którym pozwalamy wydostać się na światło dzienne [...]. Kiedy pozwała się mu przemówić, kłamstwo jest tylko kłamstwem. Ale kiedy przeciw­stawi mu się zaporę w postaci zakazu, kiedy powstrzyma się je od przelania się w słowa i zatrucia ich [...], kłamstwo jest rezerwą, która w ukryciu czerpie swoją zapładniającą [twórczą] siłę z tego, że nie została zweryfikowana jako odpowiadająca rzeczy czy zro­zumiała[7].

Krótko mówiąc, mamy do czynienia z dwoma porządkami: boskim i ludzkim, jeden określa to, co jest, stanowi o kosmicznej harmonii, porządku i prawdzie, drugi odnosi się do transgresyjnej natury człowieka, do jego pragnienia i pożądania, grożącego chaosem. Słowa odwzorowujące porządek boski są prawdą, to zaś, co niszczy ów po­rządek — kłamstwem. A jednak słowo prawdziwe żywi się słowem kłamliwym, kosmos żywi się chaosem. Jak stwierdza Malamoud: choć mała satja jest przeciwieństwem anrty, to duża satja ją otacza, zagrzebuje, zawiera w sobie.

ps.

To wszytsko mozna odnieśc do relacji ciemności i światła;-) chaos w swiecie ciemnosci jest potezna sila, ktora zywi sie prawdziwe swiatlo, zawierajace w sobie i ciemnosc i chaos. To co podskrone, ciemne zostaje w etn sposob zitnegrowane. Bez bogini Nirrti – ciemnosci w rozp[adlinach ziemi - nie ma prawdy rytuału. Nie jest to dla nas tu jakis może bliski wzorzec, ale jest to z pewnościa inna niz nasza tradycy6jna opozycyjna, antagonistyczna, relacja miedzy swiatłem a ciemnością, między porządkiem a chaosem...


[1] C. Malamoud, L’arbre aux racines de mensonge, “L’innactuel. Psychoanalise et culture” 1996, nr 6, s. 70. (fragmenty w moim tłumaczeniu – K.B.)

[2] Ibidem, s. 73.

[3] Ibidem, s. 75.

[4] Ibidem, s. 77.

[5] Bhagavatapurana, VII, 19, 39 sq., cyt. za: C. Malamoud, op.cit., s. 78.

[6] Ibidem.

[7] Ibidem.

Bajka o trzech piórkach

Oto wiersz Krystyny Dmyterko z czasów, gdy miała tyle lat, co niektóre z nas (czyli 30), i przekazała nam go po święcie Kupały, co stanowiło wzruszający przekaz tradycji kobiecej, za co jesteśmy bardzo wdzięczne!!!

Bajka o trzech piórkach

Dawno, dawno temu posłał król w świat trzy piórka

Pierwsze piórko znalazło odwagę,

Drugie piórko odszukało mądrość,

Trzecie piórko po świecie się snuło

tam i siam, tędy i owędy, wirowało tęsknie

ni to blisko, ni daleko, ni to nisko, ni wysoko,

tęsknie wirowało, i nigdy nie spadało

pokochało to błąkanie

pokochało falowanie

z tęsknotą za pan brat

Dużo czasu upłynęło, może sto lat

a może ze dwieście

gdy razu jednego, ni stąd ni zowąd

fruwając tu i tam

trzecie piórko niespodzianie

zapodziało swe błąkanie

w grzywie siwka niebieskiego

błękitem świtu zaczarowanego

Cóż znalazło? Tajemnicę

czy on jest prawdziwy? Czy może go nie ma?

A może swoją prawdę pokazuje tylko dzieciom?

Popatrzę na niego

oczami dziecka

uśmiechnę się do niego

sercem dziecka

obejmę go ramionami

kobiety

Dziewczynka mal.

Napisałam kiedyś wiersz o dziewczynce. Nazywa się po prostu:

Dziewczynka Mal.

pojawiła się wyśniła miałam ją tuż przed sobą

była,

umykając przed moim spojrzeniem

trochę zapuszczona, wystraszona lecz szczęśliwa, nieufnie patrzyłyśmy na siebie.

Dziewczynka. Moja własna dziewczynka, ja kilka lat temu, ja sprzed przysypanych

niczym warstwą śniegu papierosami narkotykami zapisanymi kartkami papieru

wielu lat

Janerka darł się na całe gardło „kupię ci, co zechcesz”, niczego nie chciała

poszukiwała spojrzenia, mojego wzroku zmierzającego w każdym innym kierunku

oplotłam się na tekście piosenki niczym bluszcz zawisłam pomiędzy jedną a drugą

ona czekała

szukała spojrzenia, które rozmyło się pod szklistą warstwą wspomnień w międzyczasie zaczęłam mieć wspomnienia ona jeszcze chyba nie wie, co to jest

taka precyzyjnie dookreślona w sobie, taka niejasna i odległa dla mnie

brakowało wspólnego miejsca wspólnego czasu wspólnej wyobraźni

myślałyśmy o przeszłości

ona ze swojego zapuszczenia samotności

ja rozwijając liście wypuszczając pędy zasnuwając przestrzeń

nie śmiałyśmy, ale śmiałyśmy się razem. Nie było wspólnego miejsca, ale znalazłyśmy odległość

wspólny, dość w sumie odległy dystans względem zdarzeń

czuwałyśmy cicho

ona jeszcze nie znała poezji, nie wiedziała, że „przestrzeń między nami dzieliła się nieskończenie”

szukała przejścia

będziemy się tak dalej śmiać

oglądając przydrożne traumy mało znaczące wątki śmieszne rozdrażnienia

będziemy słuchać

może kiedyś nauczymy się nawet rozmawiać

na razie sprawdzamy, jak działa przytulanie

na razie półmrok

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.