Kasia Bratkowska, jedna z kręgu Matek Klanowych, przesyła dla nas wszystkich materiały o hinduskiej bogini ciemności, Nirrti. Fotka, którą wstawiam, to fotos z filmu.

W L’arbre aux racines de mensonge Charles Malamoud pisze:
Słowo weda oznacza „wiedzieć”. Jest to dyskurs prawdy par excellence: dla tradycji indyjskiej, która uznaje słowo wedyjskie za autorytet i narzędzie prawomocnego poznania, takie samo jak percepcja (trzeba jednak zauważyć, że według indyjskiej teorii poznania możemy pomylić się, interpretując informację wysyłaną przez nasze zmysły do świadomości, np. kiedy pamięć nakłada na nią swoje wrażenia, natomiast prawda Wed nie może ulec jakiemukolwiek zafałszowaniu, przekręceniu: „kiedy słowo dotknięte zostało przez strofę [tzn. przyjęło formę strofy poezji wedyjskiej] – staje się prawdziwe”, jak mówi Ajtareja-Aranjaka II 3.6 Wedy)[1].
Satja — ‘prawda’, to także to, co boskie, harmonia kosmiczna, to, co jest, ład‚ porządek, kosmiczna odpowiedniość między słowem a rzeczą. Zarówno satja — ‘prawda’, jak i anrta — ‘fałsz, kłamstwo, nieprawda’ stanowią przede wszystkim uniwersum słów.
[...] Wypowiadać fałsz, to wymawiać w błędny sposób, w nieodpowiednim momencie, ze złym akcentem, słowa liturgii, które same w sobie są prawdziwe, są samą prawdą, gdyż stanowią fragment Wed, a Wedy same w sobie są tylko rozwinięciem trzech sylab mistycznych, zawierających całe słowo prawdziwe. Mówić kłamstwo to także [...] według niektórych komentarzy, używać języka innego niż sanskryt, czyli „język boski”[2].
W gruncie rzeczy znacznie lepszym określeniem od naszego „kłamstwa” byłby więc w po prostu „fałsz”, ewentualnie „dysonans”, a zatem „skłamanie” rozumiane przede wszystkim muzycznie, nie zaś moralistycznie. Zafałszowanie byłoby również czymś w rodzaju przekręcenia zaklęcia, które, co za tym idzie, przestaje być skuteczne. Zwłaszcza że punktem wyjścia opisu Malamouda jest rytuał inicjacyjny, a zatem „skuteczność” słowa, jak i ścisłe przestrzeganie reguł jest sprawą kluczową. Równie ważny jest fakt, że relacja między satja a anrta jest niesymetryczna.
Zauważmy najpierw pewną dysymetrię: anrta, „kłamstwo, nieprawda” jest słowem negatywnym [...]; an-rta, to nie-rta. Co do rta, której negacja albo nieobecność tworzy „kłamstwo (fałsz)”, nie jest ona sama w sobie „prawdą”, ale „właściwym ułożeniem”, „właściwym uporządkowaniem” . [...] rta jest więc [układem, ułożeniem, kompozycją] porządkiem przestrzennym i przede wszystkim czasowym, który tworzy kosmos. [...] Etymologicznie anrta jest więc „kłamstwem” ["fałszem”] jako symptom nieładu, zagrożenie chaosem. [...] Wypowiadanie tego, co jest anrta (niedokładne, nieodpowiednie wymawianie słów, czy właśnie kłamanie) jest zwiększaniem szans chaosu, lub aktualizowaniem jego możliwości[3].

W dziurach, bruzdach, szczelinach i rozpadlinach ziemnych mieszka bogini Nirrti — mitologiczna figura anrty (Nirrti, jak pisze Malamoud, nazywa to, co stanowi przeszkodę dla trwania harmonii kosmicznej). Ziejąca dziura to „straszliwe usta Nirrti” domagające się ofiary, czyli kłamstw, które ludzie w odpowiednich rytuałach zagrzebują w ziemi. Najciekawsze jednak wydaje się rozpoznanie dotyczące źródła „kłamstwa” zawsze potencjalnie obecnego, utajonego „chaosu”.
Scharakteryzowany tak przez kombinację świadomości pożądania, skłonność do bycia nie w pełni osadzonym w obecnej rzeczywistości, uwiązany do pamięci i wyobrażeń o przyszłości, człowiek używa słów odpowiadających światu i nieświatu, temu, co jest i temu, czego pragnie. To prowadzi go do mówienia nieprawdy lub kłamstw. [...] [Jednak, dzięki odpowiednim] rytuałom człowiek zagrzebuje w ziemi kłamstwa, które wychodzą z jego ust, te zaś następnie łączą się z boginią Nirrti, mieszkającą w dziurach: ziemia jest więc wypełniona kłamstwami, przeniknięta na wskroś anrta, którą ludzie wprowadzają tam dzień za dniem[4].
I wreszcie kluczowa metafora: drzewo o korzeniach kłamstwa. Pouczenie o tym, dlaczego kłamać nie należy. Opis najciekawszej i najbardziej nam obcej relacji.
Kwiat i owoc słowa — oto prawda. Człowiek staje w glorii i chwale, kiedy mówi prawdę, która jest kwiatem i owocem słowa. Jak drzewo, którego korzenie wystają ponad ziemię, wysycha i obumiera, tak człowiek, który kłamie, odsłania swoje korzenie, wysycha i obumiera. Oto dlaczego nie należy kłamać[5].
Nie należy więc kłamać, gdyż kłamiąc, obnażamy się, odsłaniamy swoją najbardziej intymna prawdę. Taka jest aletheia wedyjska[6].
A jednocześnie kłamstwo staje się korzeniami prawdy:
[...] wspólna idea [powyższych metafor] jest jasna: istnieje prawda kłamstwa. Nasze kłamstwo nas tworzy. Kłamliwe słowa, do których wypowiedzenia popycha nas nasze pożądanie, ale które zatrzymaliśmy, odżywiają i strukturują słowa prawdy, którym pozwalamy wydostać się na światło dzienne [...]. Kiedy pozwała się mu przemówić, kłamstwo jest tylko kłamstwem. Ale kiedy przeciwstawi mu się zaporę w postaci zakazu, kiedy powstrzyma się je od przelania się w słowa i zatrucia ich [...], kłamstwo jest rezerwą, która w ukryciu czerpie swoją zapładniającą [twórczą] siłę z tego, że nie została zweryfikowana jako odpowiadająca rzeczy czy zrozumiała[7].
Krótko mówiąc, mamy do czynienia z dwoma porządkami: boskim i ludzkim, jeden określa to, co jest, stanowi o kosmicznej harmonii, porządku i prawdzie, drugi odnosi się do transgresyjnej natury człowieka, do jego pragnienia i pożądania, grożącego chaosem. Słowa odwzorowujące porządek boski są prawdą, to zaś, co niszczy ów porządek — kłamstwem. A jednak słowo prawdziwe żywi się słowem kłamliwym, kosmos żywi się chaosem. Jak stwierdza Malamoud: choć mała satja jest przeciwieństwem anrty, to duża satja ją otacza, zagrzebuje, zawiera w sobie.
ps.
To wszytsko mozna odnieśc do relacji ciemności i światła;-) chaos w swiecie ciemnosci jest potezna sila, ktora zywi sie prawdziwe swiatlo, zawierajace w sobie i ciemnosc i chaos. To co podskrone, ciemne zostaje w etn sposob zitnegrowane. Bez bogini Nirrti – ciemnosci w rozp[adlinach ziemi - nie ma prawdy rytuału. Nie jest to dla nas tu jakis może bliski wzorzec, ale jest to z pewnościa inna niz nasza tradycy6jna opozycyjna, antagonistyczna, relacja miedzy swiatłem a ciemnością, między porządkiem a chaosem...
[1] C. Malamoud, L’arbre aux racines de mensonge, „L’innactuel. Psychoanalise et culture” 1996, nr 6, s. 70. (fragmenty w moim tłumaczeniu – K.B.)
[5] Bhagavatapurana, VII, 19, 39 sq., cyt. za: C. Malamoud, op.cit., s. 78.